Pyrsk ludkowie co tak ładnie trzymacie się za rączki podczas końcowego domawiania Ojcze Nasz!
Ostatnie kiełbaskowo-opiekańcze spotkanie w Piotrowicach chciałem zaraz pohańbić. Po paru dniach wszakże, głównie z braku wolnego czasu, zacząłem poniechiwać tego zamiarowania aż tu dziś rano przychodzę do kościoła i co słyszę:
Bracia: Udzielając tych pouczeń nie pochwalam was i za to, że schodzicie się razem nie na lepsze, ale ku gorszemu. Przede wszystkim słyszę - i po części wierzę - że zdarzają się między wami spory, gdy schodzicie się razem jako Kościół. Zresztą nawet muszą być wśród was rozdarcia, żeby się okazało, którzy są wypróbowani. Tak więc, gdy się zbieracie, nie ma u was spożywania Wieczerzy Pańskiej. Każdy bowiem już wcześniej zabiera się do własnego jedzenia, i tak się zdarza, że jeden jest głodny, podczas gdy drugi nietrzeźwy. Czyż nie macie domów, aby tam jeść i pić? Czy chcecie znieważać Boże zgromadzenie i zawstydzać tych, którzy nic nie mają? Cóż wam powiem? Czy będę was chwalił? Nie, za to was nie chwalę!
Ci z nas/was co też byli dziś w kościele czy może czytają Oremusa dzięki uprzejmości Iwonki czy zupełnym przypadkiem weszli na wuwuwumateuszczytanianakażdydzieńpeel, wiedzą, że tymi słowami rugał Święty Paweł swoich kumpli Koryntian.
Wprawdziem nie Apostoł narodów aniście wy Koryntianie, jakkolwiek powiem za co nie będę was chwalił:
1/ Najsampierw za to że zdjęcie borówek same do jego pożądającego nie przyjdzie, bo one nie wie te zdjęcie które one jest, skoro się pożądającemu nie chce odezwać (żenada).
2/ Teraz za to że nie mogę dać więcej serca, dwakroć przecież oferowanego, jeżeli osobnikowi przelotnie pięknem zachwyconemu ciężko napisać parę słów (od tej chwili nieprawdziwą jest dla mnie wszelka jego mająca być może znów nastąpić egzaltacja).
3/ Obecnie za to iż jestem zadowolony, ale nie bardzo, z sytuacji kiedy ktoś podczas mojej w danym momencie niebytności ustala coś z moją małżowinką, dysponując tym samym moją osobą co do naszego więc też i mojego się stawiennictwa w określonej czasoprzestrzeni kiedy natenczas jak raz miałem na uwadze odbycie pięknych rekolekcji (żal.pl).
3/ Nastepnie także i za to, że większość czasu antenowego ostatniego spotkania, mimo prób czynionych w celu zmiany tematu, wypełnił telewizor (fuj!).
3/ Nakoniec wreszcie za to, że zapadające ustalenia zdają się nie mieć żadnej mocy czy wręcz jakiegokolwiek znaczenia skoro jeden z nas doprasza się o zgodę, czy może za nic mając czy nie pamiętając na tymże blogu zapisanych uchwał, czy nie chciałbym pomyśleć że mając siebie i nas wszystkich za ludzi niepoważnych (farsa).
A Ci co byli w minioną sobotę na pięknym lubilejuszu u SS.Służebniczek, niech rozważą wiodącą myśl Bpa J.Kupnego, że każda choćby największa ofiara składana bez serca, jest do duszy, za to ta sama odrobina serca zmienia małą nawet czynność w wielką ofiarę.
Odtąd można pisać komentarze i polemizować do woli.