poniedziałek, 19 lipca 2010
Oto dowód
Przyznam, że wbrew płonnym nadziejom paru z nas, takiego właśnie oczekiwałem obrotu sprawy i powiem więcej: po wakacjach przewiduję mniej więcej taki sam ruch w interesie, równe obecnemu zaangażowanie, jednakową odpowiedzialność.
Kochajmy się!
poniedziałek, 5 lipca 2010
Uzupełnienie do zaleceń
-Jeżeli jedna połowa pary nie może, wówczas druga połowa pary może przyjść sama na spotkanie.
Dziękuję.
Byćmy czujni koledzy; inaczej nie obronimy zdobyczy demokracji ludowej.
niedziela, 4 lipca 2010
Tematy pod rozwagę
Szczęść Boże braciom chrześcijanom w piękne popołudnie Fauna, po spełnieniu patriotycznej powinności.
Taki był słomiany zapał, że gdybym nie znał życia, mógłbym się nim przejąć na chwilkę, jednak weryfikacja zaangażowania członków w dzieło wypadła zgodnie z moimi przewidywaniami – poza przewodnikiem stada po ostatnim wpisie nie odezwał się nikt.
Żeby jednak nie dać spokoju, nękam was moją niepokorną naturą i może jeszcze pomęczę przed końcem wakacji.
Początkowo zamiarowałem odezwać się listem elektronicznym, jednak pomyślałem sobie, że kiedy wpuszczę tekst w bloga, a nuż trafi tu jakaś dobra dusza która zainteresuje siebie.
Skoro miejsce to pomyślane było jako kronika oraz forum wymiany myśli, zgodnie z zaleceniami pokontrolnymi podaję propozycje tematów do rozważenia pod rozważanie, a jeżeli państwo szanowne ma jakieś tematy, niech one cicho nie siedzi, niech przemówi te państwo; byłoby głupio mówić do samego siebie.
1/ Co jest najważniejsze - ile czasu i serca poświęcam Panu Bogu i sprawom Bożym, a ile czasu marnotrawię?
2/ Tak zwana miłość własna - czy i na ile potrafię się dzielić?
3/ Przyzwyczajenie, zobojętnienie, utrata świadomości zła i grzechu oraz konieczność odnowy moralnej.
4/ Co począć z zeświecczeniem państwa polskiego?
Czekam.
sobota, 3 lipca 2010
Zalecenia pokontrolne
„Przy ognisku, przy ognisku, tak siedzimy sobie wszyscy.
Giną troski i zmartwienia, bo ognisko wszystko zmienia...”
Tyle znakomita piosenka kabaretu 202.
Za czasów najokrutniejszej komuny jeden był probierz stwierdzić pozwalający czy mimo przynależności do kierowniczej roli ktoś jest naprawdę “nasz” czy też “nie nasz”. Komuniści tłumili swoje sumienie wódką i wielu z nich było po prostu pijakami.
Każdy więc kto na partyjnych imprezach chlał wódę, był „nasz”.
„Nasz” był dlatego, że po wódce dziwnie lekko się wywnętrzał i zostawiając na boku partyjne zakłamanie, mówił co mu leżało na wątrobie.
Skoro jednak regulamin pobytu w ośrodku w Nierodzimiu nie pozwala na spożywanie alkoholu bez kapelana, głębokich samokrytycznych wynurzeń było nie za zbytnio dużo.
Ponieważ dziwnie brakło czy chęci czy odwagi żeby wytknąć rzecz przewielebnemu jak też sam rzeczony nie zaakcentował wszystkiego w podsumowaniu, przypominam jakie padły ważne uwagi:
- Prowadzący tępi dyskusję i prowadzi spotkania w sposób apodyktyczny.
- Zdarza się, że prowadzący nie podejmuje haseł rzucanych przez wierny lud, bagatelizując je, podczas gdy hasła te są sygnałem, że ktoś czy sobie z daną sprawą nie radzi czy chciałby posłuchać i wykładni Kościoła i opinii przyjaciół na ten temat.
- Grupa nie ma racji bytu jeżeli każdy z członków nie wniesie w nią choćby odrobiny serca.
- Grupa wchłania wciąż nowe pary, skutkiem czego jest liczna – zbyt liczna na szczerą rozmowę (chodzi tak o intymność jak i czas wypowiedzi), stąd padł pomysł zajęć tematycznych w podgrupach ustanawianych losowo bądź względem wieku.
- Trzeba przemyśleć słuszność dotychczasowego podziału uczestników na szowinistyczne grupy dyskusyjne żeńskie i męskie.
- Póki co spotkania mają być realizowane według schematu:
a/ Koronka do Miłosierdzia Bożego,
b/ KRÓTKIE wprowadzenie nauką Kościoła i od razu obalam zasadę, że nie dłużej niż 15minut – proszę o dobrze poniżej 10minut.
c/ Rozważanie comiesięcznego odcinka „Słowa życia”.
d/ Rozmowa – DYSKUSJA na wybrany temat.
- Do dnia tu wypełnić, Iwonka czeka na propozycje tematów (10?) jakie chcielibyśmy omawiać w sezonie powakacyjnym.
piątek, 2 lipca 2010
It’s Gonna Be A Party!
czwartek, 1 lipca 2010
Wracamy spod Małej Czantorii
Przedstawię teraz pozostałości górskiego spaceru i od razu wnoszę następujące uwagi celem wyprzedzenia niemądrych pytań.
1/ Pokazuję tylko to co widziałem i uznałem wartym pokazania.
2/ Nie pokazuję jak odmawiamy Koronkę – nie lubię robić zdjęć w takich chwilach.
3/ jak też szanując intymność duszy ludzkiej nie będę was łapał za ręce podczas Ojcze nasz.
A co awidaczniam, tłómaczy się tak:
032/ Widać że kadra zawodowa wciąż baczy nawet na to co i kogo się fotografuje.
033-035/ Olek chciał mieć ładne zdjęcia i ma, a prywatnie powiem wam, że to bardzo skromny człowiek, ponieważ w plecaku nosi lustrzankę, a nie wyjmował jej żeby nie robić zamięszania.
036-039/ Tam sięgłem gdzie wzrok nie sięga – widoki na północ.
040-042/ Po tę sekwencję wdrapałem się na ambonę.
043-044/ Ostatnie dzikie bzy kwitną pani Iwonko.
045/ Po marszu uciekamy w używki – papieros, piwko czy coś z termosu...
046/... a bywa, że będzie to akt strzelistej kontemplacji.
047/ podczas gdy Olek wie iż podstawowym rozpuszczalnikiem naturalnym jest woda.
048/ I wiedzą o tym także dzieci.









































