Nicodemus anebo jamochłon
Motto na dziś: Matka Kościół cieszy się ze swoich niezliczonych dzieci
czwartek, 10 marca 2011
Kontynuacja
Dziękuję i zapraszam.
czwartek, 13 stycznia 2011
Zamykamy nasz teatrzyk...
...a jak w nim bajka znów zamieszka...
Dziękuję inicjatorowi, Olkowi i Januszowi z małżowinkami, Danuśce i Basi z chłopami, niezmordowanej w swej dobroci Iwonce jak też paru innym.
Z kolei przepraszam jeżeli w swej zamierzonej przewrotności byłem powodem niezrozumiałego zgorszenia.
Jeżeli tylko wpadnie mi w ręce coś wartościowego czy wpuszczę w sieć zdjęcia pięknych bądź ciekawych tematów, nie omieszkam powiadomić.
Zostańcie z Bogiem oraz pyrsk ludkowie!
poniedziałek, 13 września 2010
Kij w mrowisko czy jak kto woli TWARDA JEST JEGO MOWA, KTÓŻ JEJ SŁUCHAC MOŻE
Ostatnie kiełbaskowo-opiekańcze spotkanie w Piotrowicach chciałem zaraz pohańbić. Po paru dniach wszakże, głównie z braku wolnego czasu, zacząłem poniechiwać tego zamiarowania aż tu dziś rano przychodzę do kościoła i co słyszę:
Bracia: Udzielając tych pouczeń nie pochwalam was i za to, że schodzicie się razem nie na lepsze, ale ku gorszemu. Przede wszystkim słyszę - i po części wierzę - że zdarzają się między wami spory, gdy schodzicie się razem jako Kościół. Zresztą nawet muszą być wśród was rozdarcia, żeby się okazało, którzy są wypróbowani. Tak więc, gdy się zbieracie, nie ma u was spożywania Wieczerzy Pańskiej. Każdy bowiem już wcześniej zabiera się do własnego jedzenia, i tak się zdarza, że jeden jest głodny, podczas gdy drugi nietrzeźwy. Czyż nie macie domów, aby tam jeść i pić? Czy chcecie znieważać Boże zgromadzenie i zawstydzać tych, którzy nic nie mają? Cóż wam powiem? Czy będę was chwalił? Nie, za to was nie chwalę!
Ci z nas/was co też byli dziś w kościele czy może czytają Oremusa dzięki uprzejmości Iwonki czy zupełnym przypadkiem weszli na wuwuwumateuszczytanianakażdydzieńpeel, wiedzą, że tymi słowami rugał Święty Paweł swoich kumpli Koryntian.
Wprawdziem nie Apostoł narodów aniście wy Koryntianie, jakkolwiek powiem za co nie będę was chwalił:
1/ Najsampierw za to że zdjęcie borówek same do jego pożądającego nie przyjdzie, bo one nie wie te zdjęcie które one jest, skoro się pożądającemu nie chce odezwać (żenada).
2/ Teraz za to że nie mogę dać więcej serca, dwakroć przecież oferowanego, jeżeli osobnikowi przelotnie pięknem zachwyconemu ciężko napisać parę słów (od tej chwili nieprawdziwą jest dla mnie wszelka jego mająca być może znów nastąpić egzaltacja).
3/ Obecnie za to iż jestem zadowolony, ale nie bardzo, z sytuacji kiedy ktoś podczas mojej w danym momencie niebytności ustala coś z moją małżowinką, dysponując tym samym moją osobą co do naszego więc też i mojego się stawiennictwa w określonej czasoprzestrzeni kiedy natenczas jak raz miałem na uwadze odbycie pięknych rekolekcji (żal.pl).
3/ Nastepnie także i za to, że większość czasu antenowego ostatniego spotkania, mimo prób czynionych w celu zmiany tematu, wypełnił telewizor (fuj!).
3/ Nakoniec wreszcie za to, że zapadające ustalenia zdają się nie mieć żadnej mocy czy wręcz jakiegokolwiek znaczenia skoro jeden z nas doprasza się o zgodę, czy może za nic mając czy nie pamiętając na tymże blogu zapisanych uchwał, czy nie chciałbym pomyśleć że mając siebie i nas wszystkich za ludzi niepoważnych (farsa).
A Ci co byli w minioną sobotę na pięknym lubilejuszu u SS.Służebniczek, niech rozważą wiodącą myśl Bpa J.Kupnego, że każda choćby największa ofiara składana bez serca, jest do duszy, za to ta sama odrobina serca zmienia małą nawet czynność w wielką ofiarę.
Odtąd można pisać komentarze i polemizować do woli.
poniedziałek, 19 lipca 2010
Oto dowód
Przyznam, że wbrew płonnym nadziejom paru z nas, takiego właśnie oczekiwałem obrotu sprawy i powiem więcej: po wakacjach przewiduję mniej więcej taki sam ruch w interesie, równe obecnemu zaangażowanie, jednakową odpowiedzialność.
Kochajmy się!
poniedziałek, 5 lipca 2010
Uzupełnienie do zaleceń
-Jeżeli jedna połowa pary nie może, wówczas druga połowa pary może przyjść sama na spotkanie.
Dziękuję.
Byćmy czujni koledzy; inaczej nie obronimy zdobyczy demokracji ludowej.
niedziela, 4 lipca 2010
Tematy pod rozwagę
Szczęść Boże braciom chrześcijanom w piękne popołudnie Fauna, po spełnieniu patriotycznej powinności.
Taki był słomiany zapał, że gdybym nie znał życia, mógłbym się nim przejąć na chwilkę, jednak weryfikacja zaangażowania członków w dzieło wypadła zgodnie z moimi przewidywaniami – poza przewodnikiem stada po ostatnim wpisie nie odezwał się nikt.
Żeby jednak nie dać spokoju, nękam was moją niepokorną naturą i może jeszcze pomęczę przed końcem wakacji.
Początkowo zamiarowałem odezwać się listem elektronicznym, jednak pomyślałem sobie, że kiedy wpuszczę tekst w bloga, a nuż trafi tu jakaś dobra dusza która zainteresuje siebie.
Skoro miejsce to pomyślane było jako kronika oraz forum wymiany myśli, zgodnie z zaleceniami pokontrolnymi podaję propozycje tematów do rozważenia pod rozważanie, a jeżeli państwo szanowne ma jakieś tematy, niech one cicho nie siedzi, niech przemówi te państwo; byłoby głupio mówić do samego siebie.
1/ Co jest najważniejsze - ile czasu i serca poświęcam Panu Bogu i sprawom Bożym, a ile czasu marnotrawię?
2/ Tak zwana miłość własna - czy i na ile potrafię się dzielić?
3/ Przyzwyczajenie, zobojętnienie, utrata świadomości zła i grzechu oraz konieczność odnowy moralnej.
4/ Co począć z zeświecczeniem państwa polskiego?
Czekam.
sobota, 3 lipca 2010
Zalecenia pokontrolne
„Przy ognisku, przy ognisku, tak siedzimy sobie wszyscy.
Giną troski i zmartwienia, bo ognisko wszystko zmienia...”
Tyle znakomita piosenka kabaretu 202.
Za czasów najokrutniejszej komuny jeden był probierz stwierdzić pozwalający czy mimo przynależności do kierowniczej roli ktoś jest naprawdę “nasz” czy też “nie nasz”. Komuniści tłumili swoje sumienie wódką i wielu z nich było po prostu pijakami.
Każdy więc kto na partyjnych imprezach chlał wódę, był „nasz”.
„Nasz” był dlatego, że po wódce dziwnie lekko się wywnętrzał i zostawiając na boku partyjne zakłamanie, mówił co mu leżało na wątrobie.
Skoro jednak regulamin pobytu w ośrodku w Nierodzimiu nie pozwala na spożywanie alkoholu bez kapelana, głębokich samokrytycznych wynurzeń było nie za zbytnio dużo.
Ponieważ dziwnie brakło czy chęci czy odwagi żeby wytknąć rzecz przewielebnemu jak też sam rzeczony nie zaakcentował wszystkiego w podsumowaniu, przypominam jakie padły ważne uwagi:
- Prowadzący tępi dyskusję i prowadzi spotkania w sposób apodyktyczny.
- Zdarza się, że prowadzący nie podejmuje haseł rzucanych przez wierny lud, bagatelizując je, podczas gdy hasła te są sygnałem, że ktoś czy sobie z daną sprawą nie radzi czy chciałby posłuchać i wykładni Kościoła i opinii przyjaciół na ten temat.
- Grupa nie ma racji bytu jeżeli każdy z członków nie wniesie w nią choćby odrobiny serca.
- Grupa wchłania wciąż nowe pary, skutkiem czego jest liczna – zbyt liczna na szczerą rozmowę (chodzi tak o intymność jak i czas wypowiedzi), stąd padł pomysł zajęć tematycznych w podgrupach ustanawianych losowo bądź względem wieku.
- Trzeba przemyśleć słuszność dotychczasowego podziału uczestników na szowinistyczne grupy dyskusyjne żeńskie i męskie.
- Póki co spotkania mają być realizowane według schematu:
a/ Koronka do Miłosierdzia Bożego,
b/ KRÓTKIE wprowadzenie nauką Kościoła i od razu obalam zasadę, że nie dłużej niż 15minut – proszę o dobrze poniżej 10minut.
c/ Rozważanie comiesięcznego odcinka „Słowa życia”.
d/ Rozmowa – DYSKUSJA na wybrany temat.
- Do dnia tu wypełnić, Iwonka czeka na propozycje tematów (10?) jakie chcielibyśmy omawiać w sezonie powakacyjnym.