czwartek, 1 lipca 2010

Wracamy spod Małej Czantorii

Przedstawię teraz pozostałości górskiego spaceru i od razu wnoszę następujące uwagi celem wyprzedzenia niemądrych pytań.

1/ Pokazuję tylko to co widziałem i uznałem wartym pokazania.

2/ Nie pokazuję jak odmawiamy Koronkę – nie lubię robić zdjęć w takich chwilach.

3/ jak też szanując intymność duszy ludzkiej nie będę was łapał za ręce podczas Ojcze nasz.

A co awidaczniam, tłómaczy się tak:

032/ Widać że kadra zawodowa wciąż baczy nawet na to co i kogo się fotografuje.

033-035/ Olek chciał mieć ładne zdjęcia i ma, a prywatnie powiem wam, że to bardzo skromny człowiek, ponieważ w plecaku nosi lustrzankę, a nie wyjmował jej żeby nie robić zamięszania.

036-039/ Tam sięgłem gdzie wzrok nie sięga – widoki na północ.

040-042/ Po tę sekwencję wdrapałem się na ambonę.

043-044/ Ostatnie dzikie bzy kwitną pani Iwonko.

045/ Po marszu uciekamy w używki – papieros, piwko czy coś z termosu...

046/... a bywa, że będzie to akt strzelistej kontemplacji.

047/ podczas gdy Olek wie iż podstawowym rozpuszczalnikiem naturalnym jest woda.

048/ I wiedzą o tym także dzieci.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz